piątek, 31 grudnia 2010

Speedy i Muzeum Chopina

Speedy, lat 6, miał pójść do muzeum, w którym jeszcze nie był. Aż trząsł się z ekscytacji "Muzeum Chopina, hurrra!" Puchowe spodnie i kurtka oraz liczne warstwy ubrań pod spodem nie wpłynęły na zmniejszenie osiąganej przez niego prędkości. Speedy gnał Tamką w dół jak szalony, ku przerażeniu mijanych przez siebie przechodniów.

W szklanej rotundzie  gdzie sprzedają bilety do muzeum dowiedzieliśmy się, że najwcześniej można wejść na wystawę za trzy godziny. Nie mogliśmy czekać, trzeba było wracać do Bubu, który jak to niemowlę spędzał mroźny dzień nie oddalając się zbytnio od kaloryfera.
– Rodziiiceee! – zawył Speedy pełen wiary w naszą omnipotencję.
Szwed i ja wymieniliśmy spojrzenia pełne rezygnacji. W końcu kupiliśmy bilety na kilka dni później oraz książkę dla dzieci o Chopinie.

Książkę przeczytałam Speediemu na dobranoc. Obszernie opisywała życie kompozytora, tło historyczne, architekturę dawnej Warszawy, ówczesne zwyczaje itd. Na Speedym największe wrażenie zrobiła informacja, że po śmierci Chopina siostra artysty przywiozła jego serce do Polski.
– Ale jak to? – zdziwił się mały. – Zrobiła dziurę i wyjęła mu serce?
– Raczej nie ona – stwierdziłam bez przekonania.
– A kto? – Speedy drążył sprawę dalej.
Rozmowa zeszła na temat rozczłonkowywania zwłok oraz naczyń do przechowywania poszczególnych organów. Nie udało się uniknąć kwestii rozkładu ciała ludzkiego oraz udziału robaków w tym procesie. Speedy poszedł spać przekonany, że już niedługo odwiedzi niezwykle interesujące muzeum.

***
Eliza Piotrowska, "Fryderyk Chopin i jego świat", Arkady

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza