piątek, 11 marca 2011

Bzik wodny

Speedy planował kolejne wyjście do Kopernika.
– Dziecko ma głód wiedzy, trzeba je zabrać do muzeum nauki - stwierdziłam patrząc z nadzieją na Szweda.
– To nie jest żadne muzeum nauki, tylko muzeum zabawy - zdenerwował się Speedy. – Jakbym musiał się tam uczyć to bym tam nie chodził!

Po wejściu do Kopernika pokazaliśmy nasze magiczne bilety zwalniające ze stania w kolejce, która jak zwykle zajmowała większą część holu. Przy kasach dowiedzieliśmy się o szanse na wejście do Bzzz!, części muzeum przeznaczonej dla dzieci, w której Speedy jeszcze nie był. Okazało się, że do Bzzz! mogliśmy się dostać dopiero po dwóch godzinach, co Speedy uznał za dużą niesprawiedliwość. Widok bawiących się za szybą dzieci wprawił go w zły humor.

W oczekiwaniu na Bzzz! poszliśmy zwiedzać ogólnodostępną część Kopernika. W środku był tłum zwiedzających. Speedy wywijał między nimi z ponaddźwiękową prędkością i rzucał się na eksponaty: przełączał kable, przelewał płyny, wydmuchiwał piłeczki, przyciągał opiłki, ulegał złudzeniom, trząsł się i unosił.

Do Bzzz! Speedy wkroczył żądny dalszych wrażeń. Jego wzrok zatrzymał się na "eksponacie wodnym" czyli sporym strumyku.
– O tym właśnie marzyłem! – wykrzyknął Speedy i ruszył budować tamę. Taplanie się w wodzie kompletnie go pochłonęło. Domki zwierząt, budowanie plastra miodu, odgłosy natury i inne atrakcje nie miały szansy dotrzeć do jego świadomości.

Wyszliśmy z Kopernika jako jedni z ostatnich. Speedy był mokry i szczęśliwy. Muzeum zabawy spełniło jego oczekiwania.

***
Centrum Nauki Kopernik - Bzzz!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza