środa, 27 kwietnia 2011

Trudna decyzja

Speedy wybierał w sklepie przebranie, wahał się między strojem Indianina a kostiumem rycerza.
Rycerskie szatki były białe, poza wielkim czarnym krzyżem na plecach, i kojarzyły się niemiło z oprawcami Juranda ze Spychowa.
- Fajny miecz - Speedy analizował rekwizyt dołączony do kalesonów i płaszcza - I chełm, taki jak mieli ci, ci....
- Krzyżacy?
- Nie, konkwistadorzy - Speedy przyglądał się nakryciu głowy z szarego plastiku.

Pseudozamszowy strój indiański miał frędzle i uzupełniała go przepaska na głowę z fluorescencyjnym żółtym piórkiem.
- To piórko jest dziwne - Speedy przeszedł do oceny stroju indiańskiego - Co to ma być? Przebranie kurczaka wielkanocnego?
- Możesz do tego stroju nosić pióropusz, który już masz - przypomniało mi się efektowne nakrycie głowy z białych piór wiszące w pokoju Speediego.
- Pióropusz nosi wódz a nie zwykły Indianin - uciął sprawę Speedy.

A wszystko zaczęło się od tego, że Speedy dostał zestaw filmów pt. "Były sobie Ameryki".  Mały z zapałem zapoznawał się z historią kontynentu po drugiej stronie Atlantyku, podobały mu się historie o pierwszych plemionach, które przywędrowały przez zamarzniętą Cieśninę Beringa, polowania na mamuty i wieloryby, budowa iglo, wędrówki, zbieractwo i myślistwo z bizonem w roli głównej. A potem do Ameryki przypłynęły blade twarze i wszysto miało się zmienić... Speedy dowiedział się o żądnych złota i dusz konkwistadorach, handlu niewolnikami, podbojach, wojnach i wyniszczaniu rdzennej ludności kontynentu. Komentarze obrośniętego siwą brodą Mistrza dawały nadzieję, że ludzkość okres błędów i wypaczeń ma już za sobą.

- Chcę strój Indianina - zdecydował w końcu Speedy stając po jasnej stronie mocy.

***
"Były sobie Ameryki", 6xDVD

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza