środa, 9 lutego 2011

Kazikman

" – Dzień dobry, jestem Kazik z Polski." Nasz dzielny rodak zachowywał zimną krew i nienaganne maniery w najdzikszych zakamarkach czarnego lądu.

Speedy z niecierpliwością czekał na wieczorne czytanie, żeby poznać następne przygody niestrudzonego podróżnika. A Kazik przemierzał tajemniczą Afrykę lat trzydziestych. Na swojej drodze spotykał dzikie zwierzęta, ludożerców, czarowników i poszukiwaczy złota.

– Ale on naprawdę żył? – Speedy wolał się upewnić co do prawdziwości Kazika.
– Tak. Przejechał całą Afrykę na rowerze.
– Na koniu, łodzią i na wielbłądzie też – poprawił mnie Speedy. – Jego rower był już stary.
– No tak. Ta podróż zajęła mu pięć lat.
– Pięć lat? To raczej długo... Ale ja też tak zrobię. – zdecydował Speedy i spojrzał na powieszoną nad łóżkiem mapę Afryki z zaznaczoną trasą podróży swojego nowego superbohatera.

***

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza