czwartek, 24 marca 2011

Dzikie zwierzęta

Speedy chciał pójść do zoo.
- Prooooooszę - stosował taktykę "na grzeczne dziecko".
- Jest zimno, wielu zwierząt nie będzie na wybiegach - przekonywałam licząc na leniwe popołudnie w domu.
- Ale ja właśnie marzę o tym, żeby zobaczyć zwierzęta w ich domkach. Jak się zrobi jesień, to znaczy zima... Co teraz będzie? Wiem, lato, to zwierzęta będą na dworze i to jest bardzo nudne. Prooooooszę!

W zoo trafiliśmy na porę karmienia fok. Speedy z zainteresowaniem oglądał jak personel wydziela płetwonogom ryby pod warunkiem, że podczołgają się przed odpowiedni symbol - drewniany kwadrat, trójkąt lub kółko. Co chwilę padała komenda "target!" a foki próbowały leżeć w równym rządku i zbliżać nosy każda do swojego symbolu.
- Ale śmiesznie - stwierdził Speedy - mają tu szkołę.

Było coraz zimniej. Szwed i ja przestępowaliśmy z nogi na nogę stojąc przed wybiegami gdzie bardzo ciepło ubrany Speedy oddawał się wnikliwej obserwacji zwierząt. Bubu w tym czasie hibernował w wózku opatulony w śpiwór. Z letargu wyrwał go widok osła domowego. Bubu pokazał osła ręką po czym znowu popadł w apatię.

W hipopotamiarni Speedy dołączył do grupki dzieci przytykających nosy do szyby ogromnego akwarium. Tuż przed ich twarzami w wodzie unosił się wielki zad hipopotama a pod nim podwinięte tylne kończyny. Nie odrywając wzroku od zwierzęcia dzieci rzucały uwagi do stojących z tyłu dorosłych:
- Wielki jest...
- Ma takie śmieszne raciczki.
- Ale ma fajny ogonek, z kitką na końcu.
Nagle ogonek się uniósł i coś spod niego wypłynęło. Chór dziecięcych głosów wypełnił pomieszczenie.
- KUPA! Hipopotam zrobił kupę!
W szale grupowej radości dzieci obijały się o siebie i szybę akwarium, skacząc i wrzeszcząc w niebogłosy. Bubu piszczał z wrażenia obserwując zachowanie młodych osobników gatunku Homo Sapiens.

***
Zoo

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza