poniedziałek, 12 grudnia 2011

Podziękowania dla Zdenka Milera

- Mama cita - rozkazał Bubu.
- O czym poczytać? - podeszłam do stosu książek piętrzących się na podłodze. Bubu nie lubił jak jego książki stały na półkach, konsekwentnie zwalał je na ziemię.
- Mama cita! - Bubu wykazywał oznaki zniecierpliwienia.
- O traktorze? - pokazałam jedną z książek.
- Nie.
- O słoniu?
- Nie. Mama citaaaaa! - Bubu rozłościł się nie na żarty.
- O Kreciku?
- Tak - przytaknął Bubu.

Usiedliśmy obok siebie. Bubu trzymał niebieską książkę w sztywnej oprawie. Ilustracja na okładce wszystko wyjaśniała.
- Krecik. Auto. - dziecko postukało palcem w postać bohatera i jego pojazd.
Pierwszy rysunek przedstawiał Krecika w norce pod ziemią. Rysunkowy zwierzak leżał zwinięty w kulkę trzymając pod pachą kluczyk do swojego nakręcanego samochodu.
- Krecik pi - wyjaśnił Bubu - Krecik kluczik.
Bubu szybko przekręcał kartki w poszukiwaniu swojej ulubionej. Rysunek przedstawiał rozłożony na części samochód.
- Popsiuty - ocenił mały.
Na następnej stronie Krecik balansował na kierownicy toczącej się z górki.
- Krecik bam! - zmartwił się Bubu.
Kilka kartek dalej uśmiechnięty bohater pędził swoim czewonym autkiem wśród sznurów samochodów.
- Jedzie! - ucieszyło się dziecko.
Na ostatniej rozkładówce Krecik zaparkował pod swoim kopczykiem i szedł spać.
- Auto pa pa! - Bubu zerwał się na równe nogi rzucając książkę za siebie i pobiegł w stronę regału.

- No i sam sobie poradziłeś - zawołałam za dzieckiem -  Bubu czyta!
Zagłuszył mnie odgłos spadających z półek książek.


***
Zdeněk Miler, Eduard Petiška, "Krecik i samochód", Albatros Praga

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza