piątek, 23 grudnia 2011

Tup, tup, tup

Speedy nerwowo przechadzał się po kuchni. Jego wzrok prześlizgiwał się po górach garnków i misek oblepionych resztkami miodu, piany z białek i roztopionej czekolady.
- Jestem mistrzem miksowania - stwierdził - Beze mnie nigdy byś nie zrobiła tych wszystkich ciast.
- Prawda - przyznałam mu rację.

- O! - siedzący przy stole Bubu wydał z siebie okrzyk zdziwienia.
- Co? - zaciekawił się Speedy.
- Mały pan - Bubu patrzył na brata oczami okrągłymi z wrażenia.
- Gdzie? - dociekał Speedy.
- Tam - Bubu pokazał na kąt przy lodówce - Tup, tup, tup.
- Miał czerwoną czapeczkę?
- Tak.
- To krasnoludek - wyjaśnił Speedy.

Widzenie Bubu nie zrobiło na Speedim szczególnego wrażenia ale o czymś mu przypomniało.
- Napisałaś sms'a do Mikołaja, że chcę dostać robota, który świeci? - zwrócił się do mnie.
- Tak - zapewniłam.
- A skąd wzięłaś numer?
- Yyyyyy... Z internetu.
- Ze strony Mikołaja?
- Tak.
- To dobrze.

Speedy wspiął się na parapet i wbił wzrok w szary krajobraz za oknem.
- Już jutro przyjdzie Mikołaj... - rozmarzył się.
- Makajaj... - zawtórował mu Bubu nie odrywając wzroku od kąta przy lodówce.


***
Wesołych Świąt!!!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza