sobota, 21 maja 2011

Czytasz?

- Czytasz? - Speedy krążył za mną jak cień.
- Teraz nie mogę, robię kolację. - po raz kolejny zawiodłam nadzieje dziecka.
- Jak skończysz to potem czytasz. - jednoosobowo ustalił Speedy.
- Jak skończę to zjemy kolację.
- Tylko nie to! - mały był zdruzgotany. - Zawsze musimy robić takie nudne rzeczy!

Speedy pokęcił się chwilę po kuchni, po czym wrócił do leitmotivu ostatnich dni.
- Czytasz?
- Nie teraz. Nie bądź takim męczyduszą.
- Nie jestem żadną męczyduszą. Czytasz?

Ubrany w piżamę Speedy siedział obok mnie na sofie i z uszczęśliwioną miną wpatrywał się w książkę, którą trzymałam na kolanach. Okładka przedstawiała chłopca za kierownicą czerwonego samochodu z dźwigiem. Był to Pluk z wieżyczki, bohater którego przygody zawładnęły wyobraźnią Speediego. Mały przekręcał kartki a zabawne ilustracje wskazywały mu dokąd doszliśmy.

- To pani Czyścicka - Speedy patrzył na rysunek przedstawiający czarną bohaterkę historii.
- Okropna jest, chciała zabić karalucha Zazę mimo, że to był przyjaciel Pluka. Ale teraz ma za swoje, na głowie siedzi jej mewa Karol z drewnianą nogą a inne ją atakują, dobrze jej tak.
- Czytasz?

Czytałam więc o Pluku, jego ekscentrycznych sąsiadach z bloku - Wieżyczkowca, zaprzyjaźnionych gadających zwierzętach i ich wspólnych przygodach. A było ich mnóstwo i to mrożących krew w żyłach. Bo Pluk raz za razem ratował świat nabijając złych ludzi w butelkę na przykład podtykając im pod nos humorkojeżyny o właściwościach, o których nie można się nie dowiedzieć.

Annie M.G. Schmidt, Fiep Westendorp, "Pluk z wieżyczki", Wydawnictwo Hokus-Pokus

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza