poniedziałek, 16 maja 2011

O Holender!

Na Kubusia Puchatka padało. Koty Psoty patrzyły na pomarańczowe balony, kapelusze i korony odcinające się od pochmurnego nieba. Na straganach z używanymi zabawkami Speedy znalazł dla siebie wielkiego, skaczącego hotwheelsa oraz drewniane pudełko "na skarby". Dla Bubu kupiliśmy piłkę do skakania na zaś oraz ceratowy fartuszek z wizerunkiem rysunkowego ludzika zajmującego ponoć ważne miejsce w holenderskiej popkulturze.

Speedy doił plastikową krowę naturalnej wielkości, wgryzał się w ciastko z zawiązanymi oczami, opychał mufinkami z lukrem w kolorze marchewki. Speedy i Bubu z zachwytem oglądali popis największego na świecie zaklinacza baniek mydlanych. Bańki były gigantyczne, w niektórych zmieściłaby się sofa. Mistrz ceremonii wyławiał je z miski przy pomocy specjalnego lasso po czym rozciągał je w powietrzu aż pęczniały do niezwykłych rozmiarów i wypuszczał na wolność. Tam czyhały na nie dzieci. Bańki były bez szans. O Holender!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza