czwartek, 16 czerwca 2011

Ściema z zaćmieniem

Pojechaliśmy w czwórkę pod Centrum Kopernik, żeby obejrzeć zaćmienie Księżyca. Było ciepło, niebo niby bezchmurne ale nie tam, gdzie działo się najciekawsze. Rozbiliśmy obóz obok wózka, usiedliśmy na kocu i czekaliśmy.

Speedy szybko znalazł sobie zajęcie, złapał okrągły puf, spuścił go w dół po wyłożonych trawą schodach i pognał za nim, żeby za chwilę wtoczyć go na górę. Po chwili inne dzieci przyłączyły się do zabawy. W tym czasie trzymany przez tatę Bubu tuptał po okolicy przyglądając się ludziom razem z nami czekającym na Księżyc.

- Czy wszyscy państwo widzicie promień mojego laserowego miecza? - pomiędzy oczekujących wszedł pracownik Centrum i zaprezentował swój gadżet.
- Wow! - Speedy aż przysiadł z wrażenia.

Z zaciekawieniem wpatrywaliśmy się w zieloną kreskę na niebie. Po chwili wskazywała na maleńki jasny punkcik i dowiedzieliśmy się, że była to Wega, najaśniejsza gwiazda konstelacji Lutnia. Potem laserowy miecz skierował się na gwiazdę Altair z Gwiazdozbioru Orła oraz Deneba z Łabędzia, które wspólnie z Wegą tworzą letni trójkąt na północnej półkuli. Zobaczyliśmy jeszcze Gwiazdę Polarną, gdzieś za kasztanowcem, oraz Saturna nad dachem Centrum Kopernik. To się Speediemu spodobało, znał Gwiazdę Polarną z opowieści o podróżnikach, którym wskazywała północ, a Saturn jako posiadasz pierścienia również zapadł mu w pamięć.

- Księżyc, proszę państwa, nadal ukrywa się za chmurami ale nie traćmy nadziei - pracownik Centrum zakończył prezentację.
- Co robimy? - spytałam Speediego.
- Jeszcze nie idźmy. Proszę! Pobawię się tymi fajnymi siedzonkami.

Speedy pobudował z puf piramidy, podjedliśmy co nie co siedząc na kocu, papatrzyliśmy na Wisłę a Księżyca nie było.  Ściema z tym zaćmieniem ale wieczór był udany.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza